Mój wczorajszy wypad na Wał zakończył się totalnym fiaskiem
nie będę się dzielił tylko astrozwycięstwami
astroporażki są elementem naszej kochanej pasji
a zaczęło się niewinnie
po dojechaniu prawie na sam Wał - szybko zlustrowałem (całe szczęście przed rozstawieniem sprzętu)
wszystko co miałem
oczywiście zapomniałem
mało ważnej złączki bez której nie podpiąłbym aparata do teleskopa
:(
no to hejaaa z powrotem do domu
po powrocie na Wał waliło się wszystko co mogło się walić
Celina nie celowała nawet przy alignmencie
walczyłem z nią dobre 2 godzinki
po tym dałem na luz i przywróciłem ustawienia fabryczne Celiny
też nic nie pomogło
powalczyłem jeszcze z godzine
cyknąłem pojechane Plejady
i w atmosferze skandalu wróciłem do domku :D
jedyne co się zmieniło od ostatnich razów jak Celina celowała jak trzeba
to niedoładowane chyba zasilanie - ładowało się raptem 3-4 godziny
i wyszło na to że to chyba za mało
cóż zasilanie ładuje się od teraz na następny wyjazd - mam nadzieję że pogoda będzie znowu
bo na Wale w wizualu była miazga
pierwszy raz widziałem tak cudną
krehę milky łeja na Wale
od gleby do gleby
szkoda takiej okazji
cóż